Strona główna

ADC/FSLL/APP/BAN/08/2018

Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Środa, 17 lipca 2019 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Instant
Sklep dla diabetyków
OneTouch Reveal
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Opowiadania

Opowiadanie Agnieszki
dodano: 22 listopada 2008 r.

Nazywam się Agnieszka. Mojego obecnego Narzeczonego poznałam na studenckiej stancji, cztery lata temu. Zafascynował mnie od dnia naszego pierwszego spotkania. Trudny i skomplikowany - genialny "ścisłowiec", student elitarnych studiów międzywydziałowych. Przystojny i z poczuciem humoru, choć nieporadny jak dziecko i biedny jak mysz kościelna. Serce mi pękało na widok tego, co jadał i tego, w co się ubierał... A przy tym samotny, nieufny, wyraźnie mocno przez kogoś skrzywdzony. Nie wiedziałam, że jest chory.

Nie miałam wówczas nawet podstawowej wiedzy na temat cukrzycy. Pierwszym, co mnie zaskoczyło, były strumienie (dosłownie) potu, którymi oblewał się po każdym większym wysiłku i jego dziwnie częste napady senności, złego samopoczucia, "humorki". Twierdził oczywiście, że to nic nadzwyczajnego. A każde pytanie zbywał zniechęcającym warknięciem - był tym wyraźnie skrępowany, więc nie naciskałam. Pewnego dnia postanowiliśmy wybrać się na kolację oraz wieczorny spacer po Wawelu. A raczej odwrotnie - najpierw na Wawel. Pozwolił mi wybrać kolejność... Gdybym ja wtedy wiedziała... Już po krótkim czasie od wyjścia z domu Tymek zaczął sprawiać wrażenie nieobecnego czy zamyślonego. Reagował z opóźnieniem, niewyraźnie mówił... Zupełnie, jakby był pijany. Pytania, co się dzieje nie przynosiły rezultatu - denerwował się, zażądał w końcu, abyśmy weszli gdzieś na kolację.

Niestety ulica Św. Gertrudy nie należy do "oblepionych" przez restauracje i kawiarenki. A On odpływał. Czuł się wyraźnie coraz gorzej. Wierzcie mi - byłam przerażona i całkowicie bezradna - zaczęły sztywnieć mu mięśnie, przystawał, opierając się o kamienice. W końcu usiadł i niemal zupełnie straciłam z nim kontakt. Dopiero wtedy przyszło mi do głowy, że to cukrzyca, hipoglikemia. Moja Mama jest pielęgniarką, gdzieś mi się obiło - nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą chorobą! Nikomu nie życzę podobnej sytuacji - późny wieczór, boczna, ciemna, pozbawiona sklepów i knajpek ulica. Nie wiedziałam, czy biec gdzieś po słodycze czy dzwonić po pogotowie. No i czy się nie mylę... Tymek był przytomny, ale nie rozumiał chyba ani jednego spośród moich słów, nie odpowiadał na pytania - po prostu nie reagował.

Na szczęście kilkadziesiąt metrów dalej stał kiosk. Otwarty. A w kiosku znalazły się landrynki. Kiedy doszedł do siebie, nie pamiętał nawet, co się stało. Dopiero wtedy przyznał, że od dziewięciu lat choruje na cukrzycę. Miał wtedy 23 lata. Teraz prawie 28 :) Z czasem, powoli "wydusiłam z Niego", skąd te nonsensowne opory. Kilka miesięcy wcześniej rzuciła Go dziewczyna - pierwsza miłość... Dowiedziała się, że jest chory... Miał też wyjątkowo kompetentnego diabetologa. Wyniósł od niego jedynie głębokie przekonanie, że "nic nie warto", bo diabetyk i tak nie dożyje do czterdziestki...

Daruję sobie opis tego, co przeszliśmy oboje przez pierwsze dwa lata. Nie kontrolował poziomów cukru, jadał, co chciał i kiedy chciał. Insuliny (Actrapid oraz Insulatard) tygodniami przetrzymywał w szafie, w nagrzanym pokoju, krępując się schować je do "publicznej" lodówki. Nie chodził do diabetologa, okulisty. Pomagały tylko awantury, płacz, moje napady histerii. A i to na krótko. W końcu zmusiłam go do wizyty u jednego z diabetologów w Krakowie.

I powoli stał się cud. Przemiła, wspaniała lekarka zmieniła Mu insuliny (na Novorapid i Insulatard, a następnie - Lantus), zmniejszyła dawki i - co najważniejsze - przekonała, że jednak warto żyć. Przekonała, że cukrzyca nie musi oznaczać cierpienia, utraty wzroku i wszystkich tych straszliwych powikłań. Tymek leczy się, regularnie kontroluje poziom cukru we krwi, przestrzega wizyt u lekarzy. Kilka tygodni temu udało mi się zmusić Go nawet do WIZYTY U DENTYSTY!!! Wierzcie mi, funkcjonuje, zachowuje się, jakby ktoś podarował Mu kredyt na życie... Ostatnio próbujemy się nawet odchudzić, ale jak zmusić wyższego o półtorej głowy faceta do zastąpienia golonki szpinakiem?

Ufff... Kocham Go. Zaręczyliśmy się dwa lata temu - ze ślubem czekamy - chciałabym najpierw ukończyć studia. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Nie wyobrażam sobie życia z innym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie również Tymka bez Jego choroby ani braku mojego udziału, mojej pomocy w Jego codziennym życiu. Choć nieraz przerażała mnie świadomość, że bez dostępu do insuliny On po prostu umrze. Gdybym mogła, bez zastanowienia wzięłabym Jego chorobę na siebie... A ostatnie HbA1c wyniosło...6,1! :) I życie jest piękne. Wyszło trochę melodramatycznie... Sorry. Mazgaj jestem, łatwo się wzruszam...

Pozdrawiam wszystkich Diabetyków! :)

Agnieszka

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama




Najnowsze komentarze [15 z 30]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~niznajoma  IP: 77.113.162.xxx(2010-01-21 10:28:15)
super opowiadanie tez bym chciała zeby ktoś mnie pokochał z Tą chorobą:(

~Magdzia  IP: 94.42.46.xxx(2009-11-08 21:06:51)
Wiem jak się czuła załemana. Ja też mam 16 lat. Trafiłam do szpitala na wielkanoc, a wyszłam tuż przed egzaminem gimnazjalnym. Było ciężko, ale się szybko przyzwyczajasz. Ja już nawet nie pamiętam jak to było przed XD Nie wszyscy moi znajomi z nowej szkoły wiedzą, że jestem chora, ale to mój wybór. Dowiedzą się w swoim czasie...

~ela  IP: 83.3.214.xxx(2009-04-13 19:15:34)
napisałam już kilka słów, ale najbardziej nurtuje mnie to, że nie wszedzie są cudowni lekarze-diabetolodzy, nie mam z kim porozmawiać o tym co mnie trapi a swojej pani doktor nie mówię wszystkiego ponieważ mam wrażenie, że obchodzi ja limit przyjetych pacjentów a nie samo ich zdrowie

~ela  IP: 83.3.214.xxx(2009-04-13 14:34:01)
hej, mam na imie ela i od 7 lat choruje na cukrzyce, moze jestem niepoważna, ale do tej pory nie potrafię jej zaakceptowac, nie robie pomiarów, jem co chcę i tylko czasami mam wyrzuty sumienia

~Kamila  IP: 79.184.69.xxx(2009-02-26 23:00:24)
Hej :) ja miałam na początku podobny problem tzn. ja od 9 lat choruje na cukrzyce. gdy 3 lata temu poznałam swojego chłopaka tez bardzo balam sie mu powiedziec o mojej chorobie, poprostu sie wstydzilam :( ale wziełam się w garsc i mu powiedziałam. I wiesz co jego rekacja byla taka ze nigdy bym sie nie spodziewała. Teraz sam wozi mnie do lekarzy i pilnuje mnie lepiej niz ja sama siebie heh pozdrawiam :*

~Załamana  IP: 95.41.14.xxx(2009-02-06 11:50:53)
Hej!!!!! Tydzień temu wykryto u mnie cukrzycę. Leżę w szpitalu pod wspaniałą opieką lecz boję się wrócić do domu. Cały czas mam wrażenie, że sobie nie poradzę, coś przeoczę. Poza tym boję się reakcji otoczenia - nie wiem jak to przyjmą rówieśnicy w mojej szkole(mam 16 lat)...

~rafal  IP: 212.180.146.xxx(2009-01-16 17:41:41)
a jesli chodzi o odbior spoleczny to od nas przede wszystkim zalezy jaki ten odbior bedzie, od naszej pewnosci siebie i odwagi. A jak ktos jest tepy to i tak nie zrozumie. Cechy charakteru tak naprawde sie licza a nie ograniczenia. Choc to moze glupio zabrzmi to nawet i tu wady mozna przerobic w atut.

~rafal  IP: 212.180.146.xxx(2009-01-16 17:38:20)
na chwile wroce do watku... kompleksy diabetykow na punkcie swojej dolegliwosci to zlozony problem bo u kazdego slodkosc przebiega inaczej a takze kazdy ma inne warunki zycia. Mimo to uważam, że w dzisiejszych czasach nie cukrzyca jest problemem tylko pieniadze na jej prowadzenie bo jesli sie je ma to slodkosc nie przeszkadza w prowadzeniu zupelnie normalnego i zdrowego! trybu zycia, jest conajwyzej pewna dolegliwoscia... mowie przede wszystkim o pompie insulinowej

~aaaaa  IP: 195.150.63.xxx(2009-01-15 19:04:23)
~rafał "Rafał, nie przesadzaj z tym brakiem akceptacji z powodu cukrzycy. Jestesmy przede wszystkim ludzmi [...]" Wyjąłeś mi to z ust... Twoje słowa powinno się wieszać na drzwiach poradni cukrzycowych. a) diabetyk jest NORMALNY i nie dajcie sobie wmówić, że nie b) ale - niestety - nie można także sobie samemu wmawiać, że nie :)

~rafał  IP: 212.180.146.xxx(2009-01-12 19:34:16)
a jesli faktycznie ograniczenia cukrzycowe w postaci penow sa dla ciebie problemem to zrob wszystko by zdobyc pompe insulinowa... nie dosc, ze diametralnie poprawia jakosc zycia i zdrowie to mozesz sie czuc bardziej swobodny towarzysko, mam ja od 8 lat i przy spotkaniach sie jej nie krepuje i jest wszystko ok. Na koniec dodam ze jesli dobrze sobie radzisz z cukrzyca a dziewczyna tego nie doceni tylko sie odwroci to oznacza ze jest... i tyle... albo po prostu wybierasz jakies dziwne panny, nie wiem.

~rafał  IP: 212.180.146.xxx(2009-01-12 19:31:23)
Rafał, nie przesadzaj z tym brakiem akceptacji z powodu cukrzycy. Jestesmy przede wszystkim ludzmi a nie cukrzykami. Poza cukrzyca jest jeszcze wyglad zewnetrzny, poczucie humoru, zainteresowania, zycie! itp. itd. Malo dziewczyn odwraca sie z powodu samej informacji o chorobie, tak naprawde zniechecaja sie w momencie gdy ta druga osoba zupelnie traci nad nia kontrole. Jesli nie straci to praktycznie zyje jak normalny czlowiek a wszelkie slodkie ograniczenia wobec uczucia to pestka.

~MICHAL !!!!!  IP: 77.223.199.xxx(2009-01-04 14:48:48)
Mam na imie Michal. Mam 36 lat. Na cukrzyce choruje 30 lat, biore insuline 4 razy dziennie. W chorobie wspiera mnie moja zona. Pozdrawiam wszyskich chorych. Zycie moze byc piekne nawet z ta choroba. Trzymajcie sie dzielnie. Pozdrawiam

~Izula  IP: 77.253.148.xxx(2008-12-20 15:15:34)
**IZULA** witaj Agnieszko czytam twój list z podziwem dla ciebie mam chore dziecko, cukiereczek od 5 lat do dzis mam żal "dlaczego to właśnie spotkało moje dziecko", wiem co musiał przechodzic twój nażeczony, kiedy się wstydził powiedzieć o swojej chorobie mój synek (10 lat) też przechodzi okres buntu nie mieży się zapomina o insulinie - i dlatego napewno jesteś wielkim skarbem dla swojego Tymka a on wie że jesteś dla niego wielkim darem od losu i chciałabym aby imój synek kiedyś poznał tak wspaniałą osobę jaką

~Ela  IP: 89.74.127.xxx(2008-12-15 01:27:20)
Twoja historia bardzo przypomina mi moją z przed kilku lat. Miłość i chęć poświęcenia się dla niego... To wszystko we mnie było. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że zostawi mnie i synów dla dużo młodszej kobiety. Nie był złym mężem i był dobrym ojcem, ale to nie był ten którego poznałam. Po ślubie już nie dbał o siebie. Teraz wiem, jak bardzo zmienia ludzi źle leczona cukrzyca. Być może jego odejście przyspieszyło chorobę syna. Właśnie zachorował na cukrzycę. Dlatego będę starała się o pompę insulinową.

~Grażyna K  IP: 83.15.185.xxx(2008-12-14 15:56:10)
Agnieszko, czytam twoje opowiadanie i łzy mi lecą po policzkach, mam syna chorego na cukrzyce od pól roku i do dnia dzisiejszego nie możemy się z mężem tej choroby zaakceptować, ale moim marzeniem jest aby on dostał taką żonę jak ty. Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego. Grazyna

Zobacz wszystkie komentarze (30)

Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Opowiadania: Opowiadanie Agnieszki
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Wtorek, 16 lipca 2019 r.

Zadaj pytanie on-line