Cukrzyca dotyczy dziś blisko 4 milionów Polaków, a według szacunków około 200-250 tysięcy pacjentów zmaga się z raną stopy cukrzycowej. Co czwarty chory na cukrzycę w ciągu życia doświadczy owrzodzenia stopy. Śmiertelność w tej grupie pacjentów sięga około 30 proc. w okresie pięcioletnim, a wśród osób po amputacji aż 60 proc. umiera w ciągu 5 lat.
- Mamy dziś do czynienia z paradoksem. Lepsze leczenie chorób serca spowodowało, że rośnie liczba starszych pacjentów z cukrzycą (przyczyną jest nowoczesne i szybsze leczenie zawałów serca i koordynowana opieka pozawałowa - PAP). I mimo że wiemy, jak leczyć cukrzycę, nie możemy całkowicie zahamować rozwoju powikłań - powiedział PAP dr Przemysław Lipiński, chirurg, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.
Jak wyjaśnił, powikłania cukrzycy wymagają kompleksowego podejścia. W profesjonalnych ośrodkach pacjentowi z cukrzycową chorobą stóp pomagają wspólnie diabetolog, chirurg ogólny, chirurg naczyniowy, ortopeda oraz specjalista, który przygotuje buty dla pacjenta. Tego typu nowoczesne centra leczenia ran powstają w całej Europie już od lat 80-tych. W Polsce pacjenci natomiast krążą między gabinetami lekarskimi, podczas gdy niebezpieczny stan postępuje, zagrażając zdrowiu i życiu.
- Kilka lat temu MZ stworzyło program pilotażowy - przyjęto do niego tylko 430 wybranych osób, bezpośrednio zagrożonych utratą nogi. Udowodniono pilotażem, że to, co działa na całym świecie, zadziała też u nas. W tak dużej grupie przeprowadzono wtedy zaledwie 11 amputacji. Ministerstwo do dziś nie wyciągnęło z tego wniosków - wyjaśnił specjalista.

Foto: depositphotos.com
Podkreślił, że od dawna wiemy, że ośrodki wyspecjalizowane spełniają swoją rolę - skutecznie ratują chorych przed amputacją, dlatego konieczne są kolejne decyzje, które przyniosą realne zmiany.
- Cała trudność nie polega na kwestiach medycznych, ani na potrzebie finansowania, tylko na sposobie organizacji. Dla ratowania kończyny pacjent potrzebuje jednocześnie pomocy kilku specjalistów, a dziś nie wiadomo, do której "kategorii" go przypisać. Pacjenci mogą szukać pomocy wielospecjalistycznej w prywatnych ośrodkach - i tak najczęściej robią, jeśli oczywiście ich stać - powiedział lekarz.
Kompleksowym leczeniem ran stopy cukrzycowej zajmuje się m.in. Szpital Powiatowy w Szamotułach - to jeden z niewielu ośrodków w Polsce, gdzie chirurdzy ściśle współpracują z diabetologami.
Jednocześnie Polska nadal znajduje się w europejskiej czołówce pod względem amputacji kończyn dolnych wśród chorych z cukrzycą. "Amputacja jest najtańszym i najłatwiejszym sposobem na poradzenie sobie ze stopą cukrzycową. Sprawia to, że w kraju brakuje placówek podejmujących się leczenia tej przypadłości" - poinformował szpital na stronie internetowej.
Polskie Towarzystwo Leczenia Ran uruchomiło Program Certyfikacji umiejętności lekarzy i pielęgniarek w zakresie leczenia ran trudno gojących się. To pierwsza tak kompleksowa inicjatywa w Polsce, której celem jest uporządkowanie i ustandaryzowanie kompetencji klinicznych w tym obszarze oraz przygotowanie wyspecjalizowanych kadr dla systemu ochrony zdrowia.
- Na studiach medycznych nie ma odpowiedniego kształcenia, jeśli chodzi o stopę cukrzycową. Lekarzy, którzy są kompleksowo przygotowani do zajmowania się tego typu ranami, jest bardzo niewielu. Stąd nasz Program Certyfikacji - nasze Towarzystwo chce kształcić specjalistów, bo nie ma innej drogi - wyjaśnił chirurg. PTLR udostępnia niezbędne materiały źródłowe i dba o rzetelne przygotowanie uczestników.
- Egzamin obejmuje nie tylko część teoretyczną, ale przede wszystkim praktyczną, wymagającą poprawnego wykonania określonych czynności. My jesteśmy towarzystwem naukowym, ale nie jesteśmy organizatorem leczenia w Polsce. Możemy tylko kształcić kadry i postulować o zmiany - sprecyzował rozmówca PAP.
Obecnie, ze względu na to, że brakuje tego typu placówek, większość ekspertów pracuje właśnie w sektorze prywatnym. Jednocześnie pacjentów jest tak wielu, że prywatne placówki nie są w stanie tego udźwignąć - tłumaczył lekarz.
Jak wyjaśnił, sektor prywatny nie ma jednak zaplecza szpitalnego - kiedy pacjent potrzebuje operacji, trafia na oddział chirurgiczny szpitala państwowego.
- Do takiej sytuacji dochodzi najczęściej, gdy noga jest w stanie katastrofalnym, na pograniczu sepsy. Jednak tacy pacjenci nie powinni leżeć pomiędzy innymi chorymi, m.in. onkologicznie. Stopy cukrzycowe są poważnie zakażone - najczęściej są to niebezpieczne bakterie lekooporne. To istna "bomba biologiczna". Takich pacjentów nikt nie przyjmuje chętnie, bo mogą zakazić innych chorych. Wszędzie na świecie te oddziały są wyodrębnione - powiedział.
Zwrócił uwagę, że w naszym systemie płaci się za chorobę, nie za skuteczne leczenie. Jeżeli pacjentowi uda się uratować nogę, ośrodek publiczny ponosi olbrzymie koszty. Natomiast amputacja jest poprawnie wycenioną procedurą i nie przynosi strat szpitalowi.
Przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran domagają się, by rezultaty pilotażu przełożyły się na realne działania - utworzenie sieci prawidłowo zorganizowanych ośrodków publicznych. Jak zapewniają eksperci Towarzystwa, jeżeli pacjent jest prawidłowo leczony, koszty dla państwa są niższe, a nie wyższe.
- Pamiętajmy, że amputacja to przede wszystkim ogromny koszt dla pacjenta - to wykluczenie społeczne, zawodowe, a 60 proc. chorych po utracie kończyny umiera w ciągu pięciu lat, zatem jest to dla większości wyrok śmierci - powiedział lekarz.
Jak podkreślił, aby uniknąć komplikacji, pacjenci z cukrzycą powinni być pod stałą kontrolą profilaktyczną, również w zakresie regularnych kontroli stóp. Każdy cukrzyk powinien pokazać stopy specjaliście - przynajmniej raz w roku - tak mówią wytyczne.
- Niestety, pacjenci wstydzą się chorych stóp - nadal dotyka ich stygmatyzacja. Stopa cukrzycowa nie jest chorobą wyłącznie emerytów. To choroba ludzi w każdym wieku - m.in. młodych dorosłych, którzy zaczynają karierę zawodową, chcą założyć rodziny. Pacjenci ukrywają problem - boją się wykluczenia. Nie chcą zakładać butów terapeutycznych, które źle wyglądają. W poradni leczenia ran pojawiają się też osoby znane, celebryci, przedsiębiorcy, również lekarze. Problem dotyka każdej grupy zawodowej i społecznej, nikt jednak nie mówi o tym otwarcie, tak jak na przykład o chorobie nowotworowej - powiedział dr Lipiński.
Chirurg zaalarmował, że stóp cukrzycowych będzie coraz więcej, ponieważ rośnie liczba cukrzyków, i jako społeczeństwo musimy wreszcie otworzyć oczy i przełamać stereotypy. Nie możemy uciekać od problemu ran, bo stoi za tym ludzka tragedia. Żeby ratować kończyny musimy mówić głośno, pokazywać niebezpieczeństwo, edukować, skończyć z tym śmiertelnym tabu - powiedział. - Amputacjom cukrzycowym da się zapobiegać, inni to robią, a my nie - dodał.
Ministerstwo Zdrowia, zapytane o komentarz w sprawie sytuacji pacjentów ze stopą cukrzycową, podkreśliło, że aktualnie trwa analiza pilotażu.
"Pilotaż miał na celu przetestowanie modeli finansowania świadczeń, a nie wprowadzenie nowego świadczenia gwarantowanego. Wszystkie procedury medyczne realizowane w ramach pilotażu należą do świadczeń gwarantowanych. W zakresie leczenia trudno gojących się ran (zarówno tych związanych z cukrzycą, jak i innych) trwają wstępne prace nad wprowadzeniem nowego świadczenia, udzielanego przez pielęgniarkę" - napisał resort w odpowiedzi przesłanej PAP.
Szacuje się, że nawet 1 mln Polaków może cierpieć z powodu ran trudno gojących się. (PAP)




















Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.






