Skrajne wcześniactwo wiąże się z ogromnym ryzykiem wielu powikłań. Po narodzinach Zosia zmagała się m.in. z niewydolnością oddechową oraz utrzymującą się hiperglikemią. Neonatolodzy próbowali podawać jej dożylnie insulinę ludzką. Pomimo standardowego leczenia poziom glukozy we krwi pozostawał bardzo wysoki, a dziewczynka nie przybierała na wadze.
Jak mówi dr Elżbieta Kulikowska, lekarz kierujący Kliniką Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka: "Mimo naszych starań nie przybierała na wadze. I co gorsze, badania krwi wykazywały podwyższony poziom glukozy."

zdjęcie: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku
Odważna decyzja
Gdy standardowe leczenie nie przynosiło efektów, do zespołu dołączyła dr Bożena Florys - pediatra i diabetolog z Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Wewnętrznych USK w Białymstoku. Zaproponowała zastosowanie hybrydowej pompy insulinowej, choć takie leczenie nigdy wcześniej nie było stosowane u tak małego pacjenta. Tą decyzję konsultowała z pediatrami z UDSK m.in. z prof. Barbarą Głowińską-Olszewską z UDSK. Największym wyzwaniem było opracowanie sposobu podawania niezwykle małych dawek insuliny.Jak wyjaśnia dr Bożena Florys: "Zapotrzebowanie na insulinę u takiego dziecka, przy założeniu, że trzustka nie pracuje, wynosi około jednej jednostki na dobę, a nawet mniej - tłumaczy dr Florys. Tymczasem minimalne dawki, które taka pompa może dawkować w ciągu doby, to 5-7 jednostek. Zapadła więc decyzja, by rozcieńczyć insulinę solą fizjologiczną w proporcji 1:10. To jednak okazało się zbyt dużo. Musiałam jeszcze uwzględnić to, co dziewczynka zjadała, czyli 20 mililitrów Nutramigenu. To około 1,5 grama węglowodanów. Przeliczałam, kombinowałam i doszłam do wniosku, że insulinę trzeba rozcieńczyć dwudziestokrotnie. Tylko w ten sposób mogłam dopasować potrzebną dawkę."
Leczenie miało charakter pozarejestracyjny. Konieczne było uzyskanie zgody rodziców zarówno na zastosowanie insuliny, jak i samej pompy insulinowej u tak małego dziecka. Wyzwaniem było również znalezienie odpowiedniego sensora oraz miejsca do założenia wkłucia u wcześniaka ważącego zaledwie kilkaset gramów.

zdjęcie: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku
Efekty przeszły oczekiwania
Po uruchomieniu pompy insulinowej stan Zosi zaczął się szybko poprawiać. Jak wspomina dr Bożena Florys: "Ale ona na tej pompie zaczęła pięknie przybierać na wadze, rosła w oczach! - mówi dr Florys i dodaje: "Problem polegał jedynie na tym, że jej układ krwionośny nie nadążał za wzrostem, dlatego musiała mieć przetoczoną krew."Lekarka przyznaje, że decyzja o rozpoczęciu terapii wiązała się z ogromną odpowiedzialnością. Szczególnie trudna była rozmowa z rodzicami dziewczynki. "Powiedziałam rodzicom: 'Proszę państwa, nie wiem, jak będzie. Nie wiem, co się wydarzy. Jedyny argument, którego mogę użyć, jest taki, że gdyby to było moje dziecko albo moja wnuczka, zrobiłabym dokładnie to samo'. To ich przekonało" - wspomina.
Miesiąc później wydarzyło się coś niezwykłego
Przez kolejne tygodnie lekarze codziennie monitorowali glikemię i dostosowywali ustawienia pompy. Jak opisuje dr Florys: "Ciągle korygowałam ustawienia pompy. Można powiedzieć, że częściowo odbierałam jej możliwość samodzielnego dawkowania. Zmniejszałam autokorekty, potem dawki insuliny do posiłków, a następnie zwiększałam próg wrażliwości. To była cała procedura".Po około miesiącu podjęto decyzję o odstawieniu insuliny i odłączeniu pompy. Rezultat okazał się najlepszy z możliwych. "Okazało się, że po odstawieniu pompy wykres glikemii wyglądał dokładnie tak samo jak podczas jej działania. Czyli dziecko zaczęło samo produkować insulinę" - opowiada dr Florys. Oznaczało to, że trzustka Zosi dojrzała i rozpoczęła własną produkcję insuliny.
Jak podkreśla lekarka: "Wygrał najlepszy możliwy scenariusz. Po prostu dziecko było jeszcze zbyt niedojrzałe i nie produkowało własnej insuliny. To daje Zosi szansę na normalne życie. Chciałabym też zaapelować do rodziców: nie bójcie się nowoczesnego sprzętu. To technologia, która naprawdę ratuje życie" - mówi dr Florys.

zdjęcie: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku
Technologia, która zmienia medycynę
Historia Zosi jest wyjątkowym przykładem współpracy neonatologów, diabetologów, pielęgniarek oraz rodziców. Pokazuje również, jak ogromne możliwości daje współczesna technologia diabetologiczna, nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach klinicznych.Choć pompy insulinowe kojarzone są przede wszystkim z leczeniem osób z cukrzycą typu 1, w tym przypadku stały się narzędziem, które pozwoliło przetrwać najtrudniejszy okres życia skrajnego wcześniaka. Dzięki odważnej decyzji zespołu medycznego oraz indywidualnemu podejściu do leczenia Zosia dziś waży już ponad 3 kilogramy i ma szansę na normalne dzieciństwo.
Artykuł powstał na podstawie:
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=122137293381046330&id=61581389919837
https://uskwb.pl/2026/06/30/najmlodsza-pacjentka-z-pompa-insulinowa-historia-zosi-ktora-dzieki-medykom-z-usk-ma-szanse-na-normalne-zycie/

zdjęcie: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku




















Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.






