Technologia poszła więc bardzo daleko. Problem w tym, że zasady publicznego finansowania nie zawsze nadążają za zmianą sposobu leczenia cukrzycy.
W Polsce szczególnie wyraźnie widać to w przypadku osób z cukrzycą typu 2 leczonych insuliną. Obecne zasady refundacji sensorów CGM są w tej grupie uzależnione m.in. od intensywności insulinoterapii. Dla dorosłych z cukrzycą typu 2 refundacja obejmuje obecnie osoby wymagające co najmniej trzech wstrzyknięć insuliny na dobę. Oznacza to, że pacjent leczony jednym lub dwoma wstrzyknięciami insuliny może mieć medyczne wskazania do stałego monitorowania glikemii, ale jednocześnie nie spełniać kryteriów refundacyjnych.

Foto: depositphotos.com
Od badania moczu do "filmu" z glikemii
Historia monitorowania cukrzycy dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniła się diabetologia. Pierwsze próby oznaczania glukozy w moczu sięgają XIX wieku. W 1965 r. pojawiły się pierwsze paski umożliwiające oznaczanie glukozy we krwi. Z czasem badanie stało się coraz prostsze, wymagało mniejszej kropli krwi i coraz mniej bolało. Glukometr dawał jednak wciąż tylko pojedynczy punkt w czasie: wynik informował, ile glukozy było w momencie pomiaru, ale nie pokazywał, co działo się pół godziny wcześniej ani w którą stronę zmierzała glikemia.Przełomem stało się ciągłe monitorowanie glukozy, czyli CGM. Pierwsze systemy pojawiły się pod koniec lat 90. Początkowo dane były często zbierane "w ciemno" i analizowane dopiero po zakończeniu pomiaru. Kolejne generacje zaczęły pokazywać wyniki w czasie rzeczywistym, a następnie dodano alarmy, transmisję danych do telefonu, zdalny dostęp dla bliskich i coraz dokładniejsze algorytmy.
Dzisiejsze systemy można w uproszczeniu podzielić na profesjonalne CGM, stosowane przez określony czas w celu analizy profilu glikemii, systemy CGM, które automatycznie przekazują aktualne wartości i mogą generować alarmy.
To zasadnicza zmiana: zamiast pojedynczych pomiarów otrzymujemy zapis zachowania glukozy w czasie.
Nie tylko "ile mam cukru", ale co dzieje się między pomiarami
Współczesna diabetologia coraz częściej patrzy na glikemię nie przez pryzmat jednej liczby, lecz całego obrazu. Jednym z ważnych parametrów jest TIR, czyli "time in range" - czas, jaki pacjent spędza w określonym zakresie glikemii. Analizuje się również czas poniżej zakresu, czas powyżej zakresu oraz zmienność glikemii.To szczególnie istotne w przypadku hipoglikemii. Pacjent może nie odczuwać spadku poziomu glukozy, zwłaszcza w nocy. Glukometr używany kilka razy dziennie może takiego epizodu po prostu nie zarejestrować. CGM może natomiast pokazać trend i - w systemach wyposażonych w odpowiednie alarmy - ostrzec użytkownika, że glukoza spada.
Nie oznacza to oczywiście, że CGM jest urządzeniem nieomylnym ani że glukometr przestał być potrzebny. Aktualne zalecenia podkreślają, że osoby korzystające z CGM powinny mieć dostęp również do pomiaru glukozy z krwi, m.in. w sytuacjach, gdy odczyt z sensora może być niewiarygodny lub gdy występują problemy techniczne.
Cukrzyca typu 2 nie jest już chorobą "bez ryzyka hipoglikemii"
Przez lata cukrzycę typu 2 postrzegano przede wszystkim jako chorobę przewlekłej hiperglikemii. Tymczasem wraz z postępem choroby część pacjentów wymaga insulinoterapii, a wtedy pojawia się również ryzyko niedocukrzeń.Co ważne, ryzyko nie zaczyna się dopiero przy czterech czy pięciu wstrzyknięciach insuliny na dobę.
Insulina bazalna, stosowana często jako jedno wstrzyknięcie dziennie, również może prowadzić do hipoglikemii. Aktualne standardy American Diabetes Association wskazują, że w cukrzycy typu 2 częstość hipoglikemii jest najwyższa przy intensywnej insulinoterapii, ale następnie występuje także u osób leczonych insuliną bazalną. Jednocześnie w standardach na 2026 r. CGM jest rekomendowane u dorosłych stosujących insulinę, a jego użycie wiąże się z poprawą kontroli glikemii i zmniejszeniem epizodów hipoglikemii.
To ważny argument w dyskusji o refundacji: liczba wstrzyknięć insuliny jest łatwym do zapisania kryterium administracyjnym, ale nie jest idealnym miernikiem indywidualnego ryzyka pacjenta.
Jedno wstrzyknięcie też może oznaczać ryzyko
Wyobraźmy sobie osobę z cukrzycą typu 2, która przez większość dnia funkcjonuje dobrze, ale przyjmuje insulinę bazalną raz na dobę. Wystarczy zmiana apetytu, aktywności fizycznej, funkcji nerek, godzin posiłków czy innych leków, aby zapotrzebowanie na insulinę się zmieniło.Jeżeli dawka okaże się zbyt duża w stosunku do aktualnych potrzeb, może dojść do hipoglikemii. Szczególnie problematyczne są niedocukrzenia nocne - pacjent może ich nie zauważyć, a następnego dnia nie wiedzieć, dlaczego rano czuje się źle.
CGM nie eliminuje tego ryzyka. Daje jednak coś, czego tradycyjny pomiar punktowy nie daje: możliwość obserwowania kierunku zmian i - w przypadku systemów rtCGM - otrzymania ostrzeżenia.
Dlatego postulat, aby refundacja sensorów CGM w cukrzycy typu 2 obejmowała wszystkich pacjentów leczonych insuliną, również osoby przyjmujące insulinę w jednym wstrzyknięciu na dobę, znajduje uzasadnienie w kierunku, w którym zmierza współczesna diabetologia.
Nie chodzi przy tym o to, by każdy pacjent automatycznie otrzymywał najdroższy dostępny system. Chodzi o to, aby decyzja o zastosowaniu CGM wynikała przede wszystkim z potrzeb klinicznych i ryzyka pacjenta, a nie wyłącznie z liczby wykonywanych zastrzyków.
Technologia jest dostępna. Barierą pozostaje cena
Jest jednak druga strona problemu: koszt.Pełnopłatny 14-dniowy sensor FreeStyle Libre 2 kosztuje obecnie 280,50 zł. Przy ciągłym użytkowaniu oznacza to koszt rzędu ponad 560 zł miesięcznie. W przypadku części systemów rtCGM ceny pojedynczych sensorów są inne, a do kosztów mogą dochodzić odbiorniki lub inne elementy systemu. Przykładowo producent Dexcom podaje dla Dexcom ONE+ pełną cenę 184 zł za sensor działający 10 dni, a dla Dexcom G7 - 250 zł za sensor 10-dniowy.
Dla wielu osób nie jest to wydatek symboliczny. Przy konieczności kupowania sensorów miesiąc po miesiącu może oznaczać kilka tysięcy złotych rocznie.
I właśnie tutaj pojawia się problem równości dostępu. Technologia może być klinicznie dostępna, lekarz może widzieć jej korzyści, a pacjent może wiedzieć, że dzięki niej lepiej kontrolowałby cukrzycę - ale jeżeli nie ma refundacji, ostateczną barierą może okazać się domowy budżet.
Nie powinno się przy tym zakładać, że problem dotyczy wyłącznie osób o najniższych dochodach. Cukrzyca jest chorobą wieloletnią, a koszty leczenia, wizyt, leków, pasków, sprzętu i sensorów sumują się. Stałe finansowanie technologii z własnej kieszeni może być trudne nawet dla gospodarstwa domowego, które nie znajduje się w formalnej kategorii ubóstwa.
Refundacja już istnieje, ale jest selektywna
Polski system nie pozostaje całkowicie obojętny na rozwój technologii. Refundacja sensorów została rozszerzona w ostatnich latach, a obecne przepisy obejmują określone grupy pacjentów z cukrzycą typu 1, typu 3 oraz osoby z cukrzycą typu 2 wymagające intensywnej insulinoterapii.Problem polega na tym, że granica refundacji została wyznaczona stosunkowo wysoko - przy co najmniej trzech wstrzyknięciach insuliny na dobę w przypadku dorosłych z cukrzycą typu 2.
W praktyce oznacza to, że dwie osoby mogą mieć realne ryzyko hipoglikemii, podobną potrzebę obserwowania glikemii i podobne problemy z kontrolą cukrzycy, ale jedna będzie kwalifikować się do refundowanego sensora, a druga - nie, ponieważ stosuje prostszy schemat insulinoterapii.
To właśnie ten element coraz częściej staje się przedmiotem debaty.
W 2026 r. do ministra zdrowia skierowano interpelację dotyczącą rozszerzenia refundacji CGM na osoby z cukrzycą typu 2 leczone insuliną, w tym pacjentów stosujących jeden lub dwa zastrzyki dziennie. Wskazano w niej m.in. na problem różnicowania dostępu do technologii wyłącznie na podstawie schematu insulinoterapii.
Państwo również musi liczyć koszty
Rozszerzenie refundacji nie jest decyzją wyłącznie medyczną. To także decyzja finansowa. Ministerstwo Zdrowia zwracało uwagę w 2026 r., że wydatki płatnika publicznego na refundację systemów CGM rosną. Według informacji resortu koszty refundacji CGM w latach 2024–2025 wzrosły o 125 mln zł, przy czym w samym segmencie FGM wzrost wyniósł niemal 87,2 mln zł rok do roku. Resort wskazywał również na niepewność dotyczącą wpływu dalszego rozszerzania refundacji na budżet publiczny.To realny argument, którego nie można pomijać. Ale rachunek nie powinien kończyć się na cenie sensora. W ocenie technologii medycznych warto pytać również o potencjalne konsekwencje lepszej kontroli cukrzycy: mniej hipoglikemii, mniej interwencji związanych z ciężkimi niedocukrzeniami, lepsze dostosowanie dawki insuliny i możliwość wcześniejszego wychwycenia problemów z leczeniem.
Nie każdy pacjent będzie odnosił taką samą korzyść. Dlatego rozsądna polityka refundacyjna powinna łączyć odpowiedzialność budżetową z kryteriami medycznymi.
Czy kryterium "trzy zastrzyki" nie jest już zbyt wąskie?
To zasadnicze pytanie. Współczesne zalecenia coraz wyraźniej odchodzą od myślenia, że CGM jest technologią przeznaczoną przede wszystkim dla osób z cukrzycą typu 1. Standardy ADA 2026 mówią o stosowaniu CGM u dorosłych leczonych insuliną, a w przypadku cukrzycy typu 2 podkreślają rosnącą rolę tej technologii. Co istotne, zalecenia wskazują również na możliwość stosowania CGM u osób leczonych insuliną bazalną.Nie oznacza to, że polski system refundacji musi bezpośrednio kopiować amerykańskie standardy. Pokazuje jednak kierunek rozwoju medycyny. Jeżeli współczesna diabetologia uznaje, że CGM może być użyteczny także u osoby z cukrzycą typu 2 leczonej insuliną bazalną, coraz trudniej uzasadnić sytuację, w której publiczne finansowanie uzależnia dostęp przede wszystkim od przekroczenia określonej liczby wstrzyknięć.
Liczba zastrzyków jest parametrem leczenia. Nie jest natomiast tożsama z ryzykiem hipoglikemii.
Refundacja powinna podążać za pacjentem, nie za schematem leczenia
Najbardziej racjonalnym kierunkiem wydaje się więc stopniowe rozszerzenie refundacji CGM na dorosłych z cukrzycą typu 2 leczonych insuliną - także w schemacie jednego wstrzyknięcia na dobę - przy zachowaniu medycznych zasad kwalifikacji i kontroli wykorzystania technologii.Taki model nie musi oznaczać nieograniczonego finansowania każdego urządzenia. Możliwe są limity, określone kryteria kontynuacji, wymaganie odpowiedniej aktywności sensora czy ocena efektów leczenia. Polska już zresztą wykorzystuje tego rodzaju mechanizmy w refundacji.
Kluczowe powinno być jednak to, by kryteria koncentrowały się na potrzebie klinicznej, a nie wyłącznie na liczbie wstrzyknięć.
Bo cukrzyca typu 2 również może oznaczać hipoglikemię. Również może oznaczać duże wahania glikemii. Również może prowadzić do sytuacji, w której pacjent nie wie, co dzieje się z jego poziomem cukru pomiędzy kolejnymi pomiarami.
Diabetologia już się zmieniła. Teraz czas na refundację
Od paska do badania moczu, przez glukometr, aż po sensor przekazujący dane do smartfona - monitorowanie glukozy przeszło w ciągu kilku dekad ogromną transformację. CGM nie jest już futurystycznym gadżetem. Stał się jednym z narzędzi współczesnego leczenia cukrzycy. Pozwala patrzeć nie tylko na pojedynczą wartość glukozy, ale na jej zmienność, trendy i czas spędzony w bezpiecznym zakresie. Może również pomagać wykrywać bezobjawowe niedocukrzenia i ostrzegać przed spadkiem glikemii.Polska zrobiła ważny krok, wprowadzając i rozszerzając refundację systemów monitorowania glikemii. Dziś jednak pojawia się kolejne pytanie: czy granice tej refundacji nadal odpowiadają temu, jak wygląda współczesne leczenie cukrzycy?
Jeżeli odpowiedź ma wynikać z aktualnej wiedzy medycznej, trudno ignorować osoby z cukrzycą typu 2 leczone insuliną bazalną. Pacjent przyjmujący insulinę raz dziennie nie przestaje być pacjentem zagrożonym hipoglikemią.
Dlatego rozszerzenie refundacji CGM na wszystkich insulinowanych pacjentów z cukrzycą typu 2 - również tych stosujących jedno wstrzyknięcie insuliny na dobę - powinno być traktowane nie jako przywilej, lecz jako kierunek do dyskusji o bardziej sprawiedliwym i zgodnym z aktualną diabetologią systemie finansowania nowoczesnego monitorowania glikemii.
Pytanie nie brzmi już bowiem, czy technologia jest wystarczająco dojrzała. Pytanie brzmi, czy system ochrony zdrowia jest gotowy, aby nadążyć za technologią i potrzebami pacjentów.




















Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.






