Strona główna

ADC/FSLL/APP/BAN/08/2018

Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Środa, 17 lipca 2019 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Instant
Sklep dla diabetyków
OneTouch Reveal
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Opowiadania

Opowiadanie Kasi
dodano: 6 czerwca 2007 r.

Hej :).

Chciałabym opowiedzieć moją historię zetknięcia się z chorobą jaką jest cukrzyca... Mam 14 lat, właśnie kończę 1 klasę gimnazjum. Choruję ok. miesiąca na cukrzycę.

To była połowa kwietnia... do szkoły przyszła lekarka z przychodni... powiedziała, że mam coś z tarczycą... troszkę się przeraziłam, ale co tam... przecież to nic groźnego... Tydzień po tym zaczęłam się coraz gorzej czuć... Weszłam na stronki o tarczycy... "no tak... -pomyślałam... wzmożony apetyt, duże ilości picia... nadmierne pocenie się... to musi być jakiś związek z tarczycą..." Mimo wszystko bałam się powiedzieć mamie o tym, aż w końcu powiedziałam... Mama ku mojemu zdziwieniu nie przejęła się...

Na dworze czułam się coraz gorzej...nadchodziły moje urodziny, ja niestety przeziębiłam się... więc wszyscy moi przyjaciele odwiedzili mnie... Gdy wyzdrowiałam wychodziłam na dwór, ale... momentami było mi tak słabo, że nie mogłam ustać... bez picia na dworze nie mogłam wytrzymać, a i tak zaraz musiałam wracać do domu, żeby skorzystać z WC. Przyjaciel śmiał się, żebym RAZ A DOBRZE się wysikała... Hehe...

Kiedyś szliśmy całą paczką przez osiedle, aż w końcu zrobiło mi się cholernie słabo... siadłam na kamyku... obok mnie kolega, który przekonywał mnie całe 2 tygodnie, żebym poszła do lekarza, bo widzi, że jest coś nie tak...

Pojechałam do babci na noc, było to w sobotę. Wypiłam cały litr soku, potem wodę, zjadłam kanapki... babcia mi zaproponowała coś na słodko... popatrzyłam na tego wafelka i powiedziałam "może jutro...", zaczęłam wymiotować... myślałam, że to od soku... Całą noc nie przespałam... wypiłam ok. 15 szklanek herbaty... Rano nie byłam w stanie wstać z łóżka, byłam blada i chuda...

Gdy się ubierałam zobaczyłam jak wystają mi żebra... pomyślałam "przecież zawsze byłam szczupła, a przecież nie schudłam, bo 2 tyg. temu ważyłam 44!" W poniedziałek 7 maja poszłam do przychodni - w tym dniu dowiedziałam się o mojej chorobie... lekarka zapisywała mnie na badania tarczycy... aż mama powiedziała, że dużo piję i korzystam z toalety, nawet kilka razy w nocy! Wtedy poszłyśmy zmierzyć cukier... Byłam szczęśliwa, bo uważałam, że będzie dobrze... nie wiedziałam jaka jest norma... na "glukometrze" pokazała się liczba 256... mama przestraszona... lekarki też... Wtedy po raz pierwszy w życiu zrobiło mi się tak słabo, że nic nie widziałam... Lekarka powiedziała "To może być cukrzyca... ALE NIE MUSI!"... wtedy się bałam, ale wiedziałam, że będzie dobrze, bo... za wiele tych nieszczęść, żeby jeszcze cukrzyca doszła...

Pojechałyśmy na Oddział Diabetologiczny w Kielcach. Pani zrobiła mi badania cukru: 395 mg%, przeraziłam się... zmierzyli mnie – 166 cm, zważyli, patrzę na wagę, a tu... 38.2!! SZOK!, schudłam w ciągu 3 tyg. 6kg :|... poszłam na salę, pani wkłuwała mi z 8 razy welflon, ale... żyły pękały... więc podłączyły mnie do aparatu z insuliną...

Następnego dnia przyszła MOJA lekarka, która przez całe dwa tygodnie w szpitalu była ze mną ;) Wyrok brzmiał "Kasia ma cukrzycę..." Wtedy się nie przejęłam za bardzo... nie wiedziałam, że to jest tak trudne, jak okazało się potem... Oczywiście było mówienie typu "Nie ma się co zastanawiać CZEMU KASIA i czemu akurat cukrzyca..." Załamałam się jak dowiedziałam się, że nie da się tego wyleczyć...

Po dwóch dniach odłączono mnie od aparatu i kroplówki... wtedy pani pierwszy raz podała mi insulinę z pena, byłam zachwycona, bo nie wiedziałam, że to takie proste... Zaprzyjaźniłam się ze świetną pielęgniarką i to ona pierwszy raz po 5 dniach wykrycia choroby dała mi pena do ręki i KAZAŁA wbić w rękę ;D, poszło gładziutko, ale... ręce mi się trzęsły masakrycznie! Nigdy tego nie zapomnę ;)

Cukry się regulowały... przyjaciele mnie odwiedzali... Nigdy nie zapomnę zdania kolegi: "Kaśka! nie masz się co załamywać! wyjdziesz ze szpitala, wyzdrowiejesz!", wtedy powiedziałam, że ta choroba jest na całe życie..., on na to "Ale to się cofnie! mówię ci!" Nie cofnęło się...chociaż chciałabym... Potem usłyszałam piękne słowa, że cukrzyca to taka przyjaciółka na zawsze i tyle...coś w tym jest...

Rodzice chcieli i chcą mi nieba uchylić, żebym tylko miała dobrze... widzę jak mama to przeżywa, tata, brat... który jak się dowiedział o chorobie aż płakał mimo, że we wrześniu skończy 19 lat... Pod koniec szpitala,kiedy cukry były rewelacyjne, leżałam na sali, słuchałam mp3 i myślałam nad tym wszystkim... dużo płakałam po cichu... ale wiem, że dziewczyny z sali o tym wiedziały... Najgorsze było to wychwalanie... "Kasiu jaka ty jesteś dzielna! nie załamujesz się!" - faktycznie... nie załamywałam się... teraz jest gorzej... to udawanie, że jest w porządku, że sobie radzę...

W szpitalu poznałam niesamowite dziewczyny z różnymi chorobami - przeważnie z cukrzycą... szczególną uwagę zwróciłam na Karolinę, Dorotę i Paulinę... Karolina to dziewczyna pełna życie i naprawdę nigdy nie widziałam jej załamującą się... Paulina choruje już 8 lat, a ma 13... te 8 lat bez pompy... ja sobie nie wyobrażam, ale podziwiam ją naprawdę za wszystko. Dorotę też podziwiam i naprawdę dzięki niej dużo więcej wiem o cukrzycy :) Wróciłam do mojej byłej wagi, a nawet ją przekroczyłam, bo ważę 45kg :)

Na dzień dzisiejszy cukry mam rewelacyjne, wracam do mojej kochanej siatkówki i czuję, że żyję... a dzisiaj wchodząc na tą rewelacyjną stronę, czytając opowiadania... zauważyłam, że moja cukrzyca nie jest wcale taka uciążliwa... Chociaż nie... jest uciążliwa... i naprawdę nie radzę sobie teraz z tym wszystkim... bo nie potrafię się z tym jeszcze pogodzić...

Szczególną uwagę zwróciłam na CUDOWNE (!!) zdanie "Ludzie chorujący na cukrzycę JESTEŚCIE WIELCY!! schylam czoło przed wami! nie załamujcie się ! NIE WSTYDZCIE SIĘ mówić o chorobie !!" - to są naprawdę rewelacyjne słowa i to muszą być NAPRAWDĘ FANTASTYCZNI LUDZIE!!, naprawdę jest takich ludzi mało, a przynajmniej ja takich nie znam... Więc wielkim szacunkiem darzę takich ludzi!

Jeszcze jedno chciałam napisać... ta choroba zmienia... bo dla mnie przestało liczyć się to, czy chłopak ze mną zrywa, itp... dla mnie liczy się teraz tylko MOJE ZDROWIE! - mój poziom stężenia cukru we krwi, insulina... A teraz mam tylko dwa marzenia... no może trzy ;) Pierwsze NAJWAŻNIEJSZE ! - mieć pompę, bo wiem, że z nią jest łatwiej... i moi rodzice i ja staramy się już o nią :), drugie to... nagrać chociaż jedną płytę, jedną piosnkę i przez moment poczuć smak bycia piosenkarką... przez króciutką chwilkę... a trzecie... być lepsza w granie w siatkówkę... po prostu ćwiczyć :), ah i jeszcze jedno ;) Mieć zawsze (!!), ale to zawsze przyjaciół i rodzinę blisko siebie! Bo bez nich wiem, że nie dałabym teraz rady!

Pozdrawiam wszystkich chorujących na cukrzycę oraz tych zdrowych, którzy wiedzą jak zachować się, gdy człowiek choruje na cukrzycę ;) WY TEŻ JESTEŚCIE WIELCY!!

Kasia

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama




Najnowsze komentarze [15 z 28]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~cukierek  IP: 79.163.144.xxx(2009-01-10 19:58:15)
hej jak chcesz się dowiedzieć o chorobie to pisz na meila cukiereksztum@wp.pl

~monika  IP: 80.54.215.xxx(2008-07-08 14:59:47)
Jestem mamą 11 latka, który choruje 3 lata, syn ma oparcie we mnie, zrezygnowałam z pracy, chodzę podawać insulinę synowi do szkoły. Masz rację JESTEŚCIE WIELCY. Ppodziwiam siłe i to, że moje dziecko, które jest chore potrafi być oparciem, pomimo że tyle przeszło. Życzę wszystkim słodkim dużo zdrowia.

~Nattie  IP: 89.78.190.xxx(2008-05-17 18:23:19)
Ja wiem, że żadna choroba nie jest dobra i każda nie potrzebna, ale nie ma co użalać się nad sobą, są gorsze choroby. Ludzie chorują na raka, na białaczkę i się nie załamują tylko cieszą każda chwilą... Wy też powinnyście, bo na to są lekarstwa i jeszcze dużo życia przed wami. Niektórym zostało już bardzo mało...

~Kasia  IP: 81.219.133.xxx(2008-05-04 21:32:48)
Najnowsze opowiadanie jakie jest 'Opowiadanie Kasi' to mojego autorstwa :) wiec zapraszam do przeczytania to co u mnie przez ten rok sie zmienilo... i jeszcze raz dziekuje za tak liczne komentarze. Jestescie kochani :*

~Madzia  IP: 87.105.213.xxx(2008-04-18 17:25:20)
Kasiu... Czytając Twoje opowiadanie łza w oku mi sie zakrecila... Chociaz nie wiem dlaczego... Bo tez jestem chora... Ale w twoim opowiadaniu jest cos takiego innego... Podziwiam Cie za to, ze jestes taka silna... Zapraszam Cie do przeczytania mojego opowiadania "Opowiadanie Madzi" ale to najnowsze... Pozdrawiam

~martyna  IP: 83.238.70.xxx(2008-03-14 20:22:47)
Ja mialam troszeczke inna przygode. Kiedy babcia zmierzyla mi przypadkowo cukier wyszlo 270 troche sie nie zapokoilam. W sylwestra poszlam do babci zmierzyc na czczo i wyszlo mi 128, to jeszcze nie tak zle. Ale babcia sie niezapokoila i kazala mi isc na badania do szpitala i jednak bardzo dobrze mi radzila. Kiedy dowiedzialam sie, ze mam cukrzyce zaczelam plakac i myslalam, ze moje zycie nie ma sensu, ale jednak ma i cukrzyca zostala moja przyjaciólka. Zachorowalam jak mialam 10 lat, mam teraz 11. Pozdrawiam.

~ewa  IP: 87.205.177.xxx(2007-12-05 23:34:07)
Kasiu bardzo się wzruszyłam czytając to, o czym napisałaś. To tak, jakbym czytała o sobie. Zgadza się wszystko wiek, kilogramy, przyjaciele, marzenia, momenty załamania. Pamiętaj, żeby się nie załamywać. Dziś mam już 23 lata, kiedy zachorowałam miałam tyle samo co Ty. Twój kolega miał rację, że cukrzyca przejdzie. Ja miałam remisję niespełna po pół roku leczenia i nie musiałam wcale brać insuliny!!! Ale to wraca, najważniejsze jednak, że masz blisko przyjaciół, moi wyciągneli mnie z małego załamania wtedy.

~Magda  IP: 195.116.150.xxx(2007-11-21 10:38:21)
Czesc Kasiu... poplakalam sie czytajac Twoje opowiadanie... od 6 roku życia choruje na cukrzyce a mam 17 lat... przeszłam już dużo w życiu i to nie jest łatwa choroba... oprocz tego mam tez problemy z tarczyca i wiele innych ale nie poddaje sie.. Ty tez sie nie poddawaj... coraz wiecej osob choruje na ta wlasnie chorobe.. rodzice tez planuja mi zaloyc pompe... ale mam obawy, że bede sie z nia zle czula... no zobaczymy jak to bedzie... :) pozdrawiam :)

~Bożena  IP: 83.13.203.xxx(2007-10-03 10:50:08)
Kasiu, ja na cukrzycę choruję od 13-ego roku życia, a lat mam 39. Mam syna w twoim wieku. Z tą chorobą bywa różnie, ale widzę, że ty się nie załamałaś. To bardzo dobrze. Teraz leczenie jest łatwiejsze, nawet samo podanie insuliny dużo prostrze. Ja musiałam gotować igły i strzykawki, niestety kiedyś to tak wyglądało. Bardzo podobało mi się twoje opowiadanie i muszę przyznać, że się popłakałam. A nie byłam taka odważna. Teraz po tylu latach nie wyobrażam sobie życia bez tej właśnie koleżanki. Bożena z Kielc

~agata  IP: 83.28.192.xxx(2007-08-19 22:08:54)
Cześć. Ja też mam 14 lat, ale zachorowałam trochę wcześniej, gdy miałam 10 lat. Bardzo mi się spodobało twoje opowiadanie i jak potrafisz sobie radzić z cukrzycą. Nie wiem czy to możliwe, ale chciałabym się z tobą jakoś skontaktować. Jakbyś przypadkiem to czytała, to dam ci mój e-mail agatkka669@o2.pl. Gorąco cię pozdrawiam i życzę ci spełnienia twoich marzeń pa pa.

~Kinga:)  IP: 89.200.145.xxx(2007-06-28 20:48:20)
Kasiu, jesteś wielka!!! Popłakałam się czytając Twoje opowiadanie, mam synka z cukrzycą, ma pompę, życze Ci z całego serca, żeby Twoje życzenia się spełniły :)

~Kacha  IP: 85.11.114.xxx(2007-06-27 22:06:53)
Kasiu... ładnie to opisałaś i nie poddawaj się. Ja mam córkę Natalię ma 4 lata i jest chora od 1,5 roku... właśnie otrzymała pompę z WOŚP CZEGO I TOBIE ŻYCZĘ Z CAŁEGO SERCA. POWODZENIA.

~Marta  IP: 83.17.136.xxx(2007-06-19 21:17:09)
Ja też jutro inne na badania i dowiem się czy mam cukrzycę czy też nie ale rokowania nie są dobre, mam takie same objawy jak ty i mam 17 lat u mnie w rodzinie cukrzyca jest też dziedziczna więc ja też ja mam napewno no ale cóż żyć trzeba dalej. Pozadrawian Cię Kasiu ;*;*;*;*;*;*;*;*

~Marjo  IP: 83.16.186.xxx(2007-06-17 13:40:12)
Pozdrawiam Cię Kasiu i życzę powodzenia z tą chorobą. Ja choruje na nią już 3 lata, z początku było różnie, raz gorzej a raz lepiej, a teraz nawet o niej zapominam, że ją mam. Trzymaj się i pamiętaj "Jesteśmy Wielcy" :)

~Ewelinka  IP: 83.18.195.xxx(2007-06-16 12:46:19)
Bardzo mi sie podobało twoja historia. Myślę, że dajesz sobie radę. Ta choroba jest nieuleczalna, ale pamiętaj trzeba walczyć i żyć z tą chorobą.

Zobacz wszystkie komentarze (28)

Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Opowiadania: Opowiadanie Kasi
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Wtorek, 16 lipca 2019 r.

Zadaj pytanie on-line