Strona główna

ADC/FSLL/APP/BAN/08/2018

Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Środa, 17 lipca 2019 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Instant
Sklep dla diabetyków
OneTouch Reveal
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Opowiadania

Opowiadanie Ani
dodano: 4 września 2008 r.

Kiedy cukrzyca pojawiła się w moim życiu, byłam studentką piątego roku. Trochę beztroską, zawsze uśmiechniętą. Zawsze wszystko było tak dobrze... Mam cudownych rodziców, wspaniałego chłopaka, najlepsze wyniki na studiach, fajnych znajomych. W perspektywie wymarzone życie...

Była połowa kwietnia, kiedy poszłam do lekarza. Dostałam silny antybiotyk, gdyż stwierdzono poważne zapalenie gardła. Zostawiłam Kraków i na tydzień postanowiłam wyjechać do domu. W końcu tam najlepiej się choruje :).

Każdy kolejny dzień był gorszy. Źle się czułam, w jamie ustnej miałam strasznie sucho. Pragnienie ogromne. A mama okropnie się martwiła, bo z dnia na dzień byłam chudsza. Kiedyś ciągle się odchudzałam, a teraz jadłam za dwoje i potwornie chudłam. Przerażało mnie to, ale każdy objaw potrafiłam sobie wytłumaczyć - zmęczenie, stres, przesilenie wiosenne...

Pewnego dnia mama siłą zaprowadziła mnie do lekarza (niestety należę do tych, którzy nie odwiedzają tego miejsca o własnych siłach). Usłyszałam diagnozę: białaczka. Siedziałam tam jak nieprzytomna. Mało do mnie docierało, bo wszystko działo się tak szybko. Myślałam, że nie o mnie jest mowa, że oglądam to z boku. Niestety... Po chwili ta sama lekarka zleciła zbadanie cukru. 432. Ten wynik będę pamiętać zawsze. Nie wiedziałam co to cukrzyca. Nie wiedziałam jaka jest norma. Dopiero potem... Pamiętam, że bardzo chciało mi się płakać. Zawsze tak reaguję. Ale nie było ani jednej łzy. Musiałam być silna za mamę, którą bardzo to przygniotło, choć próbowała tego po sobie nie pokazywać. Za pół godziny byłam już w szpitalu. Dostałam kilka książek i broszur i kazano mi się uczyć. Co chwilę przychodziła pielęgniarka, żeby mnie kłuć. To było jak kiepski film. Kroplówki, zastrzyki, badania. I to mleko wieczorem. Nienawidzę... Teraz musiałam polubić...

I najtrudniejszy moment - powiedzieć mojemu Markowi o chorobie. Nie wiedziałam jak. Nie chcę tego pamiętać. Mieliśmy się we wrześniu pobrać, a teraz wszystko wydawało mi się już niemożliwe. Przecież ja się do niczego nie nadaję, nie będę mogła mieć dziecka... Te myśli mnie strasznie męczyły. W końcu zadzwoniłam i wydusiłam jednym tchem: "Marek jestem w szpitalu. Mam cukrzycę". W słuchawce zaległa cisza... Łzy płynęły mi ciurkiem po twarzy. Pierwszy raz sobie na to pozwoliłam. Bałam się. Gdybym została sama, nie dałabym sobie rady. To nie miałoby już sensu, bo On był dla mnie wszystkim i każde marzenie wiązało się z Nim. Po chwili usłyszałam: "Aniu kocham cię. Wszystko będzie dobrze." Nigdy mu nie zapomnę tych słów. Tym bardziej, że wiem jak mu było trudno. Przeszedł wspaniale tę próbę. Za miesiąc bierzemy ślub...

Przez te 4 miesiące, które minęły od wykrycia choroby cały czas się uczę. Było lepiej i gorzej. Przez miesiąc bardzo słabo widziałam. To reakcja na insulinę. Było trudno. Nie raz, nie dwa płakałam z tego powodu, ale mam dla kogo żyć. Zdążyłam obronić pracę magisterską, udało mi się znaleźć pracę, wyprowadziłam się z Krakowa. To wszystko było jednak możliwe mimo choroby. Nie lubię słowa cukrzyca i nie używam go. Byłam silna - taką udawałam przed całym światem. Oprócz Marka nikt nigdy nie widział jak płaczę. Dzięki temu było łatwiej moim rodzicom i siostrze. Nie mogliby patrzeć na moją rozpacz. Nie mogłam im tego zrobić...

Początkowo bardzo często miałam hipoglikemie. Traciłam cierpliwość, ale jestem cholernie uparta. Nie dam się. Już jest mi łatwiej. I pogodziłam się z myślą, że na własnym weselu będę musiała się kłuć. Mówię sobie codziennie, że są gorsze choroby. Ale nie oszukujmy się - ludzie z cukrzycą nie mają łatwo. Gdziekolwiek pójdę, muszę mieć wszystko przy sobie, muszę patrzeć na zegarek czy to już czas, muszę odmawiać sobie tylu rzeczy... To takie życie z zegarkiem w ręce. Ale to teraz moje życie, więc muszę je akceptować takim, jakie jest. Mam nadzieję, że wszystkie moje marzenia się spełnią. Mam nadzieję, że kiedyś zostanę mamą. Docenię ten dar chyba bardziej od wszystkich. Dziękuję Bogu, że choroba nie pojawiła się wcześniej. Miałam normalne studia, normalne życie. Teraz mam inne, mam nadzieję, że nie gorsze. Na pewno trudniejsze. Ale nie docenia się podobno tego, co łatwo przychodzi...

PS. Trzymajcie się wszyscy słodcy :)
Mój numer Gadu: 2327010. Pozdrawiam

Ania

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama




Najnowsze komentarze [13]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~Anna Rogowska  IP: 83.17.184.xxx(2008-09-21 13:49:41)
Witam! Bardzo sie wzruszylam opowiadaniem Ani :( Ja tez mam na imie Ania, od 2 lat choruje na cukrzyce, jestem szczesliwa mama i zona :). Pozdrawiam wszystkich chorych na cukrzyce.

~Ania  IP: 89.171.192.xxx(2008-09-19 20:12:11)
Jasne, że tak! Na cukrzycę się nie umiera, jeśli nauczysz się o siebie dbać. Jest tyle okropnych chorób, które zamieniają człowieka w "roślinę". Z cukrzycą da się żyć! I wcale nie gorzej niż zdrowym. Po prostu mądrzej...

~Koko  IP: 88.199.88.xxx(2008-09-19 10:14:11)
Są gorsze choroby...?

~Tysia  IP: 217.153.111.xxx(2008-09-15 13:11:15)
Bardzo jest dużo podobieństw w naszych słodkich początkach. Ten sam wiek, ta sama pora roku. Ja zaczynałam swoją słodką przeprawę jako młoda mężatka i okropnie bałam się tego co będzie dalej. Dziś jestem cztery lata po ślubie w tym 3,5 roku bardziej słodka niż wcześniej. Jak to w życiu raz jest lepiej raz gorzej, ale jakoś trzeba do przodu. Życzę dużoooo szczęścia na podwójnej nowej drodze życia.

~giovanna  IP: 83.17.143.xxx(2008-09-10 14:09:48)
jestem mamą 8 latka, który w "prezencie" od losu na 7 urodziny dostał zamiast tortu ze świeczkami dużo dużo więcej słodkiego i znalazł się w szpitalu; od roku ważymy, liczymy, korygujemy - ciężko z tym żyć tym bardziej że końca tego koszmarnego snu niestety nie widać...

~Jagoda  IP: 87.119.2.xxx(2008-09-09 17:15:44)
Witaj Aniu, czytając twój artykuł łzy same ciekły mi z oczu, nie nadążyłam je wycierać, bardzo sie wzruszyłam, podziwiam twą dzielność i optymizm. Ja mam też chorego synka. Rok temu zachorował na cukrzycę, myslałam, że się załamię o tej chorobie nic nie wiedziałam, ale jakoś się pozbierałam i razem z synem zwalczamy ją całe szczęście, że on sie nie załamał, ma 14 lat i ją zakceptował i polubił robienie zastrzyków. Jeszcze raz życze dużo zdrowia. Pozdrowienia.

~Beata  IP: 83.13.187.xxx(2008-09-09 10:57:01)
Aniu, mój syn choruje na cukrzycę od sześciu lat. Początki były bardzo trudne. Z roku na rok jest lepiej. Tej choroby nie można pokonać, trzeba ją zaakceptować i dbać o siebie. Z pewnością Ci się uda, masz obok ludzi, którzy Cię kochają, a to jest najważniejsze. Pozdrawiam.

~alicja  IP: 83.24.225.xxx(2008-09-07 12:31:32)
Aniu wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, ja choruję od 16 lat, zachorowałam gdy byłam jeszcze w szkole podstawowej i do tej pory nie potrafię nazwać swojej choroby. Nie zawsze jest łatwo ale jeśli blisko Ciebie jest ktoś to Cię rozumie, wszystko można przetrwać. Wszystkiego dobrego życzę wszystkim słodkim.

~Ewelina  IP: 83.8.150.xxx(2008-09-06 21:37:30)
Aniu nie patrz na to wszystko tak pesymistycznie. Ja choruję na cukrzycę od 18 lat, mam 25. Mam męża, dom, pracę, skończyłam studia i w nie dalekiej przyszłości pragnę zostać mamą. Jak u każdego raz jest lepiej, raz gorzej. Jestem dumna z tego co mam, bo tak naprawdę nam jest dwa razy trudniej coś osiągnąć, niż osobie, która nie ma cukrzycy. Trzymaj się. Pozdrawiam.

~Marian  IP: 84.10.129.xxx(2008-09-06 20:02:31)
Ania bez obaw juz niedlugo bedziesz zdrowa zobacz ten link!!http://magazynpen.pl/index.php?id1=417&id2=436&id_art=561 ja czekalem na niego az 37-latek warto zyc zeby to zobaczyc.

~matimartyna  IP: 83.238.229.xxx(2008-09-05 23:52:42)
Witaj Aniu wśród słodkich ludzików. Zapraszamy na nasze forum, znajdziesz tam wiele cennych informacji. Również tych o słodkich mamusiach.

~Ania  IP: 89.171.192.xxx(2008-09-05 20:30:54)
Dziękuję ślicznie. Ja życzę Twojemu synkowi dużo słoneczka na co dzień i żeby choroba nie przeszkodziła mu w realizacji wszystkich marzeń, które się z czasem w jego główce i serduszku narodzą. A Tobie dużo siły i optymizmu! Pozdrawiam

~Katarzyna  IP: 91.94.120.xxx(2008-09-05 07:50:17)
Cześć Aniu, mam chorego synka na cukrzyce, walczymy z tą chorobą jak każdy z nas, raz jest dobrze raz źle, ale żyć trzeba. Składam Ci najserdeczniejsze życzenia na nowej drodze życia, trzymaj głowe do góry MUSI BYĆ LEPIEJ. Niech słońce Ci zawsze ci świeci przez całe życie, Katarzyna.


Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Opowiadania: Opowiadanie Ani
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Wtorek, 16 lipca 2019 r.

Zadaj pytanie on-line