Strona główna Skanuj telefonem! FreeStyle Libre Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Czwartek, 21 listopada 2019 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Solo
Sklep dla diabetyków
mylife YpsoPump
Światowy Dzień Cukrzycy
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny

Dodaj komentarz
Opowiadania

Opowiadanie Karoliny
dodano: 18 września 2008 r.

Witam wszystkich Słodkich!

Mam 22 lata, cukrzycę mam od ponad 8 miesięcy. O chorobie dowiedziałam się w dzień, który raczej nikt nie chciałby spędzić w szpitalu, a mianowicie 31.12.2007 r. czyli w sylwestra :(

W planie miałam wyjazd z kuzynkami na Wrocławski rynek. Poszłam rano do lekarza zupełnie nieświadoma co mnie może czekać. Czułam się dobrze, a powodem wizyty były badania krwi (chciałam je skonsultować z lekarzem, bo na początku 2007 roku - zaraz po sylwestrze :) leżałam w szpitalu z anemią). Dodatkowo wspomniałam lekarzowi o dużym pragnieniu, skurczach łydek i częstym oddawaniu moczu.

Objawy te nasiliły się w czasie świąt, kiedy to dużo jadłam, dużo piłam, a i tak wszyscy w domu mówili mi, że sobie jakąś dietę z dużą ilością płynów na odchudzanie wymyśliłam, bo byłam szczuplejsza niż przedtem. Lekarz kazał zmierzyć cukier. Pielęgniarka zmierzyła mi cukier i wynik wskazywał 455! Przyjechał mój tato, ja się rozpłakałam chociaż i tak nie miałam pojęcia jak to wszystko będzie teraz wyglądać.

Rodzice zawieźli mnie do szpitala. Tam podłączyli mnie do pompy insulinowej, która była pokaźnych rozmiarów, przez co za każdym razem gdy chciałam do toalety, musiałam wołać kogoś kto mnie od niej odłączy. Dodatkowo cały czas kroplówki i pomiary cukru. Noc sylwestrową zamiast z przyjaciółmi spędziłam na sali szpitalnej z obcymi osobami (a godzinę 00.00 i tak przespałam).

Bałam się... nie potrafiłam sobie tego wszystkiego poukładać w głowie, nie wyobrażałam sobie życia z tą chorobą. Gdy przyjeżdżali do mnie rodzice starałam się być twarda, nie okazywać zmartwienia, bo i tak wiedziałam, że się martwią. Mówiłam mamie, że wszystko będzie ok, ale w głębi duszy myślałam sobie, że wcale tak nie będzie.

Najbardziej martwił mnie słaby wzrok. Zbliżała się sesja, egzaminy i projekty do oddania na zaliczenie na kierunku Budownictwo. Nie należały do łatwych zwłaszcza na III roku. Po kilku dniach cukier zaczął wracać do "normy", więc mogłam wracać do domu. Wróciłam na studia i wtedy zaczęło się najgorsze, bo tu już sama musiałam sobie radzić z chorobą. Znajomi bardzo mnie wspierali, niektórzy oferowali pomoc, wykładowcy też okazali się dobroduszni, bo pozwolili mi oddać projekty po terminie :) ja jednak gdy tylko wzrok mi się poprawił wzięłam się do roboty i zrobiłam wszystko w tych terminach co inni studenci.

Zdarzały się sytuacje, że niektóre "życzliwe" osoby mówiły za moimi plecami, że egzaminy zaliczyłam dzięki chorobie, że brałam wykładowców na litość, a także że teraz to będę - cytuję „w centrum uwagi wszystkich znajomych". Było to przykre, bo przecież choroby się nie wybiera, a zwłaszcza takiej, z którą trzeba już się pogodzić do końca życia. Postanowiłam, że choroba nie przeszkodzi mi w życiu, w studiach, tylko po prostu będzie mi już zawsze towarzyszyła, więc muszę ją zaakceptować.

Wiadomo, że na początku było ciężko, czasem nie miałam siły i płakałam jak nikt nie widział. Nigdy nie płakałam w domu przy rodzinie, bo wiem, że bardziej zmartwiło by ich to, że sobie z chorobą nie radzę i nie mogę pogodzić.

Teraz już zaczyna się 9-ty miesiąc gdy z tą chorobą żyję i mogę powiedzieć, że już sobie radzę (fakt, że są wzloty i upadki) ze "słodyczą" na każdy dzień. W sierpniu nawet wybrałam się na 6-dniową pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę i udało mi się dotrwać do końca z czego byłam bardzo dumna :)

Chciałabym zrealizować wszystkie swoje marzenia i wierzę w to, że się uda, boję się tylko, że z jednym będzie trudno - chciałabym pójść do wojska ;) czas pokaże...

Życzę wszystkim Słodkim, aby wierzyli w lepsze jutro i mieli zawsze nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Nie ma sensu się załamywać, tylko brać wszystkie troski na swoje barki i maszerować do przodu... może trudniej, wolniej, ale DO PRZODU!!! :):)

Pozdrawiam.
Karolina
GG: 5943617

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama


XXI Zjazd PTD



Najnowsze komentarze [6]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~karolina  IP: 188.47.137.xxx(2010-02-17 18:06:31)
Jestem trochę młodsza od Ciebie, mam zaledwie niespełna 9 lat z przyjaciółką cukrzycą żyję w symbiozie od 20 miesięcy. Jest ciężko,czasami płaczę, ale z tym można - trochę trudniej- ale żyć.Pozdrawiam.

~M A R C I N B  IP: 82.160.21.xxx(2008-09-25 11:29:19)
Droga kuzynko! Nie załamuj rąk i nie patrz na świat przez pryzmat łzy kręcącej się oku. Dużo w Tobie pozytywnej energii, czego ostatnio byłem świadkiem. Pomysł z pielgrzymką - świetna sprawa. W jedne wakacje "strzeliłem" dwie pielgrzymki (przeszlo 700 km), mile wspomnienia. Człowiek w tym czasie potrafi na nowo poukładać "produkty" na odpowiednich półeczkach mózgu. Na pocieszenie co do Sylwestra - ja już któryś rok z kolei spędzę go w pracy i nie mam na to wpływu, a Ty gdzie się wybierasz w tym roku? Pozdrawiam

~kon  IP: 83.17.61.xxx(2008-09-24 13:52:52)
wszystko sie uda.

~Markowski  IP: 79.163.210.xxx(2008-09-19 23:41:03)
Tak jest Pielgrzymka to fajna sprawa. Sam maszerowałem 7 dni z Dominikanami. Stopy poklejone z każdej strony, ale się doszło. Było fajowo. Dobry czas, w którym zapomina się o całym świecie (TV i kompy). O chorobie nie do końca można zapomnąć, ale i tak było okey.

~Ania  IP: 89.171.192.xxx(2008-09-19 20:09:52)
Doskonale rozumiem to, co piszesz. Mnie też dotknęła choroba tylko 4 miesiące później. Jestem od Ciebie dwa lata starsza. Dasz sobie radę wszędzie. To bardzo dobrze, że masz takie dzielne podejście. Ja też się staram i wtedy jest dużo łatwiej. Nie przejmuj się tym, co gadają ludzie. To tylko dowód na to, że nic nie rozumieją. Lepiej mieć jednego przyjaciela, na którego w każdej sytuacji możesz liczyć niż grono osób, które tylko kręci za Twoimi plecami. Pozdrawiam i życzę powodzenia ;)

~Aneta  IP: 83.16.136.xxx(2008-09-18 21:35:00)
Cukrzyca przychodzi zawsze w najbardziej niespodziewanym momencie, ale będzie dobrze i coraz lepiej - sama zobaczysz. To próba charakteru, poczuj się wyróżniona. Nie ma innego wyjścia. Ja mam już 4 lata - można sie przyzwyczaić. Głowa do góry - Warto!


Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Opowiadania: Opowiadanie Karoliny
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
Igły Insupen
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
Polecamy
DiABEtyK
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Cukrzyca tamtych lat
DME obrzęk plamki
Ciekawostki
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Środa, 20 listopada 2019 r.

Zadaj pytanie on-line