Strona główna Skanuj telefonem! FreeStyle Libre Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Niedziela, 21 lipca 2019 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Instant
Sklep dla diabetyków
OneTouch Reveal
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Opowiadania

Opowiadanie Julki
dodano: 15 stycznia 2009 r.

Dawno, dawno temu. Data raczej mało ważna. Istotniejsze jest chyba to, iż był to najgorszy dzień mojego życia. Od dawna czułam się fatalnie choć zbytnio się tym nie przejmowałam. Nawet podobało mi się, że pomimo jedzenia ogromnej ilości słodyczy i picia coca-coli litrami, a nawet całymi butelkami, schudłam ok. 10 kg. A' propos coca-coli - właśnie to ciągłe pragnienie było chyba najgorsze. 10 litrów dziennie... Wszystko! Coca-cola, soki, herbata, nawet woda mineralna, której nigdy nie lubiłam. Nie rozumiałam też dlaczego nikt mi się nie dał wyspać. Czemu nie pozwalali mi spać przez 24 godziny bez przerwy... przecież ja byłam tak strasznie zmęczona.

W końcu zostałam niemalże siłą zmuszona przez rodziców do pójścia do lekarza. W przychodni pani doktor wypytała mnie o różne dziwne rzeczy (oh, skąd ona wiedziała, że bez przerwy chce mi się pić i spać?!), po czym oznajmiła, że musi na chwile wyjść i żebym na nią poczekała. Siedziałam, zasypiałam i zastanawiałam się czemu wyszła akurat teraz. Czy nie mogła tego CZEGOŚ załatwić później? Spieszyło mi się, chciałam wrócić już do domu, chciałam już iść spać. Po paru minutach jednak wróciła. Przyniosła coś, co okazało się być glukometrem, zmierzyła mi cukier. Wynik - HI (oh, a ja oczekiwałam jakichś cyferek, pewnie się coś zepsuło - pomyślałam). Pani doktor coś do mnie cały czas mówiła, lecz nie miałam siły jej słuchać. W głowie utknęło mi tylko jedno słowo - "cukrzyca". Nie wierzyłam własnym uszom.

Później był szpital. Dwa tygodnie wycięte z życiorysu. Dostałam tam parę 'fajnych' gadżetów, m.in. glukometr, dwa peny i trochę 'makulatury' o cukrzycy. Przez pierwsze pięć dni byłam ' przywiązana' do łóżka. Nie mogłam się ruszyć nigdzie na dłużej niż 15 minut. Palce mnie bolały od mierzenia poziomu cukru co godzinę. Myślałam, że będzie coraz lepiej... Niestety myliłam się. Najgorsze okazało się być dopiero przede mną.

Szóstego dnia rano przyszła pielęgniarka, ku mojemu zdziwieniu wyciągnęła pena z mojej szuflady i powiedziała, że dziś już muszę sobie sama zrobić zastrzyk. Pomyślałam, że chyba sobie żartuje. Ja?! Sobie?! Sama?! Przecież ja odkąd pamiętam zawsze panicznie bałam się igieł, zastrzyków, etc. Minęło z pół godziny zanim zdecydowałam się, niemalże ze łzami w oczach, wbić sobie sama igłę mojego nowego kolorowego pena w brzuch. Z dnia na dzień było mi coraz łatwiej zmusić się do tego. W końcu musiałam to powtarzać 6 razy dziennie, każdy by się przyzwyczaił.

Po dwóch tygodniach nadszedł ten upragniony dzień, gdy mogłam w końcu wrócić do domu. Cały czas miałam nadzieję, że to był tylko jakiś koszmarny sen. Nie uważałam na szkoleniach, efektem czego było to, iż po powrocie do domu kompletnie nie wiedziałam co robić. Wszystko sprawiało mi problem - liczenie WW, obliczanie ile insuliny powinnam wziąć, itd.

Od tego momentu minęło parę lat. Wiele się nauczyłam, niekoniecznie pozytywnego. No i teraz chyba powinnam zakończyć to 'opowiadanie' jakimś miłym Happy Endem, tekstem w stylu "Pogodziłam się z cukrzycą, nie jest ona taka straszna, da się z nią żyć zupełnie normalnie" jednakże... na dzień dzisiejszy mija się to z prawdą.

Pozdrawiam wszystkie cukiereczki.

Julka

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama




Najnowsze komentarze [15 z 21]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~mrs.magda  IP: 37.108.35.xxx(2013-02-25 22:13:59)
Mój wujek żył 57 lat z cukrzyca . Zachorował w 1955 roku , mając pięć lat .

~aneta  IP: 77.113.249.xxx(2012-01-03 17:19:29)
to nie jest normalne życie dla dziecka i ich rodziny.No chyba że dziecko ma idealne cókry

~kruszynka007@autograf.pl  IP: 83.7.206.xxx(2009-04-21 22:32:46)
Cześć ;-) To opowiadanie tak bardzo przypomina moja historie, aż przez chwile mogłabym pomyśleć, czy czasem ja tego tu nie napisałam?...;) Tyle, ze ja do dzis nie wiem czy pogodziłam sie ze swoja cukrzyca, czy nie..., wiem ze pewnie powinnam ale tak do końca, to chyba nie jest możliwe. Justyna

~matka cukierka  IP: 82.210.140.xxx(2009-04-17 12:08:25)
Moja 7 letnia córeczka żyje normalnie, ale jakim ogromnym kosztem to wiem ja. I niech mi nikt nie mówi, że to jest normalne życie!!!!!!

~r  IP: 212.180.146.xxx(2009-03-28 17:00:09)
naprawde dziwie sie niektorym waszym problemom, tez jako nastolatek dorastalem z cukrzyca i nie bylem w ogromnej wiekszosci przypadkow traktowany inaczej ze wzgledu na swoja dolegliwosc (nie mam zwyczaju nazywac tego choroba) pewnie dlatego ze podchodzilem normalnie do ograniczen i poprzez moj naturalny stosunek do cukrzycy uswiadomilem ludziom ze jestem de facto normalnym czlowiekiem tylko z pewnymi obciazeniami, ktore sa niczym w porownaniu do ograniczen bardzo wielu mlodych ludzi...

~KoKo  IP: 88.199.88.xxx(2009-02-28 18:26:21)
mija się z prawdą i pewnie mijać będzie się do końca życia...

~Michał  IP: 195.117.219.xxx(2009-02-18 20:35:25)
zgadzam sie z Sylwia ja rowniez mam 16 lat i wiem co czujesz

~Sylwia  IP: 195.117.219.xxx(2009-02-16 19:59:42)
Rozumiem Cie. Mi tez sie juz nie chce żyć z tą choroba... Wam jest łatwiej, jestescie starsi... Ja mam dopiero 16 lat a choruje od 13 roku zycia... Jak dla mnie jako nastolatki to nie jest takie proste w szkole czesto gdy na lekcji ktos wspomina o cukrzycy to wszyscy sie na mnie patrza jakbym byla inna... tredowata... i wlasnie to mi przeszkadza... ze nie jestem traktowana jak inni...

~daber72  IP: 87.192.252.xxx(2009-01-30 23:35:48)
jak zachorowalem w wieku 20 lat myslalem, ze pozyje jeszcze z 10... i do piachu. teraz mam 37 i dobrze sie trzymam. na swojej drodze w szpitalach spotykalem ludzi co zyja z cukrzyca 20, 41 i ostatnio rekord 44 lata. zawsze spotykajac ludzi z najwiekszym cukrzycowym stazem mowie sobie pobije wasz rekord i... zyje!!! obecnie mieszkam w irlandii, pracuje, mam zone i dwie wspaniale corki, nie moge ich zawiesc... musze zyc! traktuj chorobe jak rywalizacje! uszy do gory... nie daj sie!!!

~oewka  IP: 83.10.27.xxx(2009-01-29 08:38:24)
Gdy przeczytałam pirwsze napisane przez Ciebie zdanie - zabrzmiało jak opis moich początków. "Słodka" jestem ponad trzydzieści lat. Od początku na insulinie i na pocieszenie dodam, że w tym okresie przeżyłam najpiękniejsze chwile swojego życia - wielką miłość, małżeństwo, mnóstwo podróży, wiele poznanych wspaniałych osób. Naprawdę da się normalnie żyć z naszą przypadłością - po latach przyznasz mi rację, że można się przyzwyczaić i do zastrzyków i do badania poziomów cukru. Głowa do góry!!!

~Danuta  IP: 77.223.195.xxx(2009-01-23 22:14:52)
Witam serdecznie... Cóż chyba każdy z nas przerabiał taki wstęp do wiadomości "Cukrzyca". I każdy z nas myślał, że to pomyłka, nieprawda. Niestety lekarze w tej kwestii jakoś się nie mylą :( Ja zachorowałam w liceum. Już 14 lat żyję z cukrzycą. Jest raz lepiej, raz gorzej. Nie pogodziłam się z faktem, że wywróciła moje życie do góry nogami i że to właśnie mnie dotknęło. Takie ludzkie... Nigdy się nie pogodzę, ale każdego dnia uczę się z nią żyć. Nie mamy wyjścia ;) Powodzenia

~Renata  IP: 83.16.139.xxx(2009-01-22 19:15:31)
cześć. Dla mnie wiadomość o tej chorobie też była szokiem. Choruję od roku, a podczas pobytu na oddziale nie nauczono mnie nic więcej oprócz dawania sobie zastrzyku i mierzenia cukru. Wszelkich informacji muiałam szukać dopiero w róznych czasopismach i książkach. pozdrawiam

~borysia79  IP: 77.194.74.xxx(2009-01-21 22:46:29)
Witaj Moni, doskonale Cie rozumiem:(Zachorowalysmy mniej wiecej w tym samym czasie. Ja tez mam 29 lat, a choruje od 9 miesiecy. Mieszkam i pracuje we Francji, tutaj tez rozpoznano u mnie chorobe i... mimo iz mam dobrych ludzi wokol siebie to i tak czuje sie samotna, bo... zyje inaczej niz oni. Robie wszystko czego wymaga ode mnie to chorobsko, ale kazdego dnia nienawidze go bardziej :( czekam z niecierpliwoscia na dzien, kiedy przestane watpic, ze to wszystko ma sens. Jesli chcesz pogadac podaje moje gg: 11258265

~AnUsIa  IP: 83.3.101.xxx(2009-01-19 12:05:59)
do Cukrzyca nie jest wcale kwestią przyzwyczajenia... bo co z tego ze my sie przyzwyczaimy jak i tak nie bedziemy stosowac się do zalecen... Cukrzyca tak jak wiele innych chorob jest to umiejetnosc pogodzenia sie z przeciwnosciami losu i chec nie dominacji ani rywalizacji ale isc z choroba na rowni bo z Cukrzyca sie nie wygra i kazdy z Nas (chorych) dobrze o tym wie...

~matimartyna  IP: 77.253.44.xxx(2009-01-18 11:25:37)
Julka witaj wśród nas. Moni spotkania są w różnych miastach Umawiamy się na forum http://forum.mojacukrzyca.org/ Zapraszam, cukrzyca od 37 lat.

Zobacz wszystkie komentarze (21)

Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Opowiadania: Opowiadanie Julki
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Piątek, 19 lipca 2019 r.

Zadaj pytanie on-line