Strona główna Skanuj telefonem! FreeStyle Libre Forum dyskusyjne Facebook Twitter NK YouTube Instagram Snapchat RSS Kontakt
  1. Wiadomości
  2. O cukrzycy
  3. Porady
  4. Sprzęt i leki
  5. Więcej
  6. Przydatne
  7. O portalu
Wtorek, 17 września 2019 r. diabetyk24.pl
Accu-Chek Instant
Sklep dla diabetyków
OneTouch Reveal
Artykuły
O cukrzycy
Cukrzyca typu 2
Odżywianie
Pompy insulinowe
Monitoring glikemii
Glukometry
Nakłuwacze
Peny
Insuliny
DME obrzęk plamki
Ciekawostki

Dodaj komentarz
Opowiadania

Opowiadanie Mikołaja
dodano: 13 marca 2011 r.

Witam Wszystkich ponownie,
to moje drugie opowiadanie, pierwsze jest tutaj

Dzisiaj (13.03.2011) mijają równe dwa lata, odkąd zdiagnozowano u mnie cukrzycę, de facto stało się to w piątek 13ego. Od tego czasu wiele się zmieniło, jedno na lepsze, drugie na gorsze, ale zacznę od początku.


Na początku było w porządku, do wakacji w 2009, kiedy to pojechałem do pracy na polskie wybrzeże. Przez te 3 miesiące (wakacje studenckie) cukrzyca z dobrze prowadzonej zmieniła się w "żyjącą własnym życiem", czyli cukry miałem wysokie, rzadko sobie robiłem pomiar, po prostu się rozpuściłem i ciężko było mi się przestawić na poprawny tryb życia. Poszedłem na studia, a ten fakt wcale mi nie ułatwił powrotu do prawidłowego trybu życia, wstyd przed wykładowcami i kolegami po prostu mnie zżerał, jednak w ciągu roku akademickiego wszystko powoli wróciło do normy, ale łatwo nie było, hg wynosiło 8, czyli trochę za dużo, a do tego bałem się wizyty u diabetologa.

Cukry udało mi się ustatkować, jednak idealnie nie było - tak bynajmniej twierdził diabetolog. Więc starałem się dalej wszystko wyregulować. I znowu do wakacji, kiedy znów pojechałem do pracy, jednak te wakacje były gorsze, inne miejsce, inny kierownik, inna atmosfera, a do tego kilka wydarzeń, złych i dobrych, a to wszystko wpłynęło tak jak wpłynęło na moje samozaparcie do kontrolowania swojej choroby.

Cukry początkowo były w porządku, jednak kiedy kierownik, zwany przez nas "godzillą", zaczął, a raczej zaczęła nas wykorzystywać do granic, wszystko się diametralnie zmieniło, cukry ruszyły w górę i miałem duże problemy z zahamowaniem tego i szczerze mówiąc nie bardzo mi to wychodziło, ponieważ wysiłek był taki, że kilka razy dziennie miałbym hipoglikemię, a tak przynajmniej jej nie było, była za to jej siostra, hiperglikemia, więc nie wiem w sumie co gorsze, a do tego codziennie praca po 10,11,12 a nawet i 13 godzin dziennie.

Potem sprawy przybrały tragiczny obrót, ponieważ ja i moja dziewczyna padliśmy ofiarą kradzieży, straciliśmy sprzęt warty łącznie 3 tys., także strata dość bolesna. Początkowo chciałem wrócić do domu, ale tylko bym stracił na tym jeszcze więcej pieniędzy. Stres związany z tymi wydarzeniami jeszcze bardziej rozregulował mi cukry, przestało mi na czymkolwiek zależeć, tym bardziej, że sprawę pogorszało stanowisko mojego pracodawcy, który zamiast pomóc to wręcz przeszkadzał w wyjaśnieniu kradzieży (której dokonali jego byli pracownicy), jego pomoc ograniczała się do wydania nam kopii umów z danymi osób odpowiedzialnymi za kradzież.

Po tych kilku dniach żalu po kradzieży jakoś się uspokoiłem, ale cukry nadal miały się tragicznie, w nocy co godzinę lub dwie wędrowałem do toalety, piłem jak smok wawelski, nie miałem zdecydowania do tego, żeby się ukłuć. Brakowało mi motywacji. Potem czas tylko płynął - praca, odpoczynek, praca, odpoczynek i tak w kółko. Aż do 10 sierpnia 2010, wtedy zaciągnąłem moją lubą na latarnię morską (te wakacje spędzaliśmy na Helu, w Helu), oczywiście wcześniej uzgodniłem z osobą pilnującą wejście po zamknięciu, tak aby wejść na szczyt podczas zachodu słońca. Jak już udało się wdrapać to uklęknąłem i się oświadczyłem.

Zaręczyny zostały przyjęte, to był najszczęśliwszy dzień tego całego piekła (de facto hell - piekło, stąd określenie). Powoli zaczynało mi się udawać regulować cukry, ale nadal nie było idealnie, ze względu na styl pracy. Tak czas nam zleciał do końca wakacji, a w domu już było tylko coraz lepiej, ale znowu pojawiło się moje cukrzycowe lenistwo, a do tego okropny ból przy iniekcjach, który jak się potem okazało spowodowany był igłami, jednak odkrycie tego zajęło mi ponad dwa miesiące. Od tego czasu powoli, aczkolwiek skutecznie walczę z cukrzycą i przynosi to coraz lepsze efekty, trochę ze względu na moją narzeczoną, a trochę na napór osób postronnych ostrzegających przed powikłaniami, sama myśl o nich mnie przeraża. Dzisiaj mijają dwa lata, a moja choroba nadal nie jest taka jak powinna być, nadal się boję wizyty u diabetologa, jednak staram się walczyć z nią codziennie, mimo że wiele przeszkód jest na już i tak wyboistej drodze do sukcesu.

Pozdrawiam Wszystkich Słodkich

Mikołaj

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, koniecznie polubcie nasz profil na FB!



reklama




Najnowsze komentarze [5]

Masz swoją opinię na ten temat? Tu jest miejsce, gdzie możesz ją wyrazić! Pisz, komentuj
i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będą tolerowane niecenzuralne wypowiedzi i wulgaryzmy.

~Tycha216  IP: 86.135.201.xxx(2012-08-19 01:39:35)
Ha! Wstawanie w nocy co godzine... to byla MASAKRA! Generalnie ja tez sie boje diabetoloda i dlatego nie chodze. Rozumiem doskonale! Gratuluje postepow i zareczyn :D

~konrad  IP: 46.76.184.xxx(2012-05-28 01:48:40)
ja na cukrzyce zachorowalem w wieku 29lat zagranica objawy tez poddobne czeste oddawanie moczu itd balem sie igiel teraz biore noworapid i na noc lewemir w polsce sie lecze a dalej jezdze za granice tak mam poukladane ze zjezdzam z zagranicy do lekarza i z powrotem teraz czuje sie jak mlody bog mam 34lat tylko gnebi mnie jedna sprawa ze zadna kobieta nie bedzie chciala takiego czlowieka jedyne tojest moje zmartwienie bo choroby byly i beda itrzeba dalej zyc pozdrawia konra

~Mexa  IP: 84.10.148.xxx(2011-03-15 09:16:36)
Cześć Mikołaj, u mnie pod koniec lutego też minęły 2 lata od rozpoznania. Jesteśmy w podobnej sytuacji, bo u mnie również nie jest kolorowo a obawa przed wizytą stała się standardem.Też mam takie dni, w których odechciewa się wszystkiego, ale takie jest po prostu życie. Możemy tylko walczyć i się nie poddawać, starać się kontrolować tą chorobę. Zatem życzę Ci dużo samozaparcia i odwagi w walce.

~renata   IP: 178.182.243.xxx(2011-03-14 20:32:49)
mam dwie córki ktore w odstepie tygodnia zachorował na cukrzyce , ta starsza chodzi do gimnazjum nie bardzo lubi mierzyc cukry jak czytam to co napisales to wiekszos jest nie zdyscyplinowana a szkoda to przeciez jest wasze zdrowie ja tez mam nieraz dosc ....

~Ula  IP: 41.232.209.xxx(2011-03-14 19:33:35)
Mikołaj, gratuluję zaręczyn! i gratuluję dużego kroku w stronę stabilizacji cukrzycy. To opowiadanie świadczy o tym że powoli zaczynasz akceptować sytuację. Będzie już tylko lepiej! Na pewno - trzymam kciuki. A Narzeczona niech dalej tak trzyma... Cię za łeb:)


Powrót Do góry



mojacukrzyca.org - Opowiadania: Opowiadanie Mikołaja
Jeżeli na tej stronie widzisz błąd lub masz uwagi, napisz do nas.


Dana Diabecare R
Contour Plus One
Newsletter
Przydatne
Informacje
Ogłoszenia
Sklep dla diabetyków
Kącik literacki
Wszystko o Accu-Chek
Specjalista radzi
DiABEtyK
Polecamy
Na komputer i telefon
Ministerstwo Zdrowia
Światowy Dzień Cukrzycy
Cukrzyca tamtych lat
O portalu

Redakcja portalu | Napisz do redakcji | Newsletter | O portalu | Media o portalu | Linki | Partnerzy | Nasze bannery | Logo do pobrania | Patronat medialny
Portal mojacukrzyca.org ma charakter jedynie informacyjny. Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Portal jest prowadzony przez osobę fizyczną wyłącznie w celach osobistych. | Copyright © mojacukrzyca.org 2001-2019 Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Ostatnia modyfikacja: Wtorek, 17 września 2019 r.

Zadaj pytanie on-line